Maj 292012
 

Dziś wiatr powiał z Zachodu. Każdy chyba już wcześniej zaplanował sobie popołudniowe loty, bo stawili się niemal wszyscy.

Pierwszy przyjechał Rafał. Rozłożył Ascota na „zakręcie” i baaardzo szybko stwierdził, że tu się nie da utrzymać w powietrzu i trzeba jechać na zachodnie zbocze. Kiedy tam dotarł szybko wbił się w powietrze. Warunki były bardzo dobre, a że wiatr odkręcał się o 20 stopni w prawo lub w lewo, to góra nosiła w kosmos raz z prawej, raz z lewej strony.

Ja przyjechałem jako drugi, ale mojej uwadze nie umknęło, że z krawędzi zniknęły wszystkie „chwasty”. Ktoś je, że tak powiem, utylizował. To zmiana na lepsze, będzie nieco bezpieczniej przy niski przelotach, których dziś nie brakuje. Złożyłem swoja Tangunię i po lądowaniu Rafała wrzuciłem ją w powietrze. Pańskie oko konia tuczy powiadają, ale miło było popatrzeć, jak Tanga zapalała w zakrętach. Naprawdę latało się super.

Po chwili przyjechał Marcin. „Kto lata mi nad domem” – rzucił, „i nie pytał mnie o zgodę?” „My” – odpowiadam chóralnie z Rafałem. Teraz to Starling Marcina jest w powietrzu. Oczywiście robi górę i zaraz rzuca się w nurkowanie, by trochę pogwizdać. „Chyba mu trochę dołożę, jest za lekki! Staje pod wiatr!” – stwierdził. Dokłada tabletkę i w powietrze. Miło było popatrzeć jak latał.

Następnie na górce pojawia się Darek. Szybko montuje swojego Ascota i bez ceregieli pyta – „Rzucisz mi?”. „Pewnie” – odpowiadam i po chwili to Ascot Darka przecina powietrze.

Kiedy Darek latał na górę wtacza się auto Kamila. Wypakowuje Dingo i po jakiś regulacjach jest gotowy do lotu. Startuje i teraz Dingo kroi powietrze jak brzytwa.

Kiedy zjeżdżałem na dół Kamil i Darek jeszcze byli na górze. Marcin i Rafał zjechali nieco przede mną. Ja mam na dzisiaj jeszcze jeden plan do zrealizowania…

Bogusław

[galleryview id=89]

  2 komentarze to “Na zachodzie – drobne zmiany”

  1. Za dużo zielonego na zdjęciach, mojego wcale.. 😉

Sorry, the comment form is closed at this time.