Sie 032014
 

Wreszcie, po długiej przerwie w naszej kotlinie coś drgnęło. Powiew mocniejszego wiatru przytaszczył do Jeleniej Góry Karol, jadąc do nas w odwiedziny z Warszawy zabrał trochę wiatru do bagażnika. W sobotę wiało całkiem nieźle, dochodziło do 9 metrów, a w dziś ma być jeszcze lepiej.

Namówieni przez Darka na niedzielne latanie pakuję się i od rana wizytuję Górę Szybowcową. Za sobą mam dwa modele i zegar, lecz jestem na razie sam. Mimo wczesnej pory słońce praży niemiłosiernie. Słabe powiewy wiatru pozwalają na utrzymanie się w powietrzu, natomiast często pojawiająca się termika pozwala na zdobycie kilkudziesięciu metrów wysokości i zabawę w pikowanie. Lata się przyjemnie, choć wczoraj było niewątpliwie lepiej. Kiedy mija 9 dzwonię do Darka, gdzie jest, bo przecież to jego inicjatywa, ale okazuje się, że ma poślizg. Karol będzie może później, Rafał też, a do Kamila nie mogę się dodzwonić – ukłony dla Plus’a…

Wożę się po niebie z niewielkimi przerwami do godziny 10. W międzyczasie pogadałem z Jurkiem, który gonił gdzieś do roboty, zjadłem jabłko na złość Putinowi i zdążyłem się nieźle opalić. Około 10:30 przyjechali niemal równocześnie Darek z Karolem, i kiedy oni składali swoje modele ja wylatywałem resztki podmuchów wiatru, który zdecydowanie zaczął dążyć do zera. Po jakiejś chwili przyjechał jeszcze Zbyszek i Rafał. Potem było już tylko słońce i pogaduchy.

Czas upływał nam z początku leniwie. Wtedy Darek powiedział –  „No to ja składam elektryka…”. I choć zasady współżycia społecznego zabraniały używania elektroszybowców Darek, a później też Zbyszek nic sobie z nich nie robili i systematycznie podnosili nam ciśnienie. No cóż… Kiedyś przyjdzie nasza kolej. Od czasu do czasu próbowaliśmy swych sił w lotach swoimi szybowcami, ale powietrze było bardzo równo rozgrzane i termika praktycznie przestała istnieć.

Kiedy już nie mogłem patrzeć na to, jak śmiga „Free-spect” (nazwa pochodzi z połączenia dwóch modeli – Freestylera i Respecta) Darka postanowiłem zwinąć się do domu. W tej samej chwili pojawiła się kolejna zmiana modelarzy. Na górę przyjechał Marcin ze swoim padawanem, by szkolić go w tajemnej sztuce pilotażu. I choc pogoda była bardziej plażowa, niż modelarska miło było spotkać się z kolegami po długiej przerwie.

Bogusław

[galleryview id=272]

  One Response to “Po długiej przerwie”

  1. Ale z Was brzydale bez koszulek 😉

Sorry, the comment form is closed at this time.