Mar 312012
 
dsc_4454

Dziś wiatr zmienił nieznacznie kierunek, a jego prędkość wzmagała się z każdą minutą osiągając stałą prędkość 33m/s a w porywach nawet 36m/s ! Udało się nam rozegrać dwie kolejki lotów najlepszy czas dnia 32s. Nasze modele całe Darek Nanowski miał z nas najlepszy czas – 38s! Warunki lotów i lądowania ekstremalnie ciężkie sporo modeli uległo uszkodzeniu przy lądowaniach.

Kamil

Sądny dzień

Tak jak wczorajszego dnia wstajemy o 6 rano. Jetem niespokojny. Jakoś nie mogłem spać i przewracałem się z boku na bok. Skąd we mnie ten niepokój? Nie mam pojęcia, ale na dziamganie nie ma czasu. Robimy herbatę do termosów, śniadanie i idziemy do auta. Kiedy wyjechaliśmy spod naszego hotelu okazuje się, że zapomniałem zabrać nadajnik. Wracamy, ja biegiem na górę, drugie piętro i na końcu korytarza. Dalej być już nie mogło. Wracam i jedziemy. Wiatr  jest tak silny, że trzęsie naszym autem po drodze.

Podejście

Raná wita nas pięknym widokiem. Na parkingu jest prawie zupełna cisza. Cisza przed burzą. Postanawiam wypróbować metodę, tachania modelu w całości, wzorem niektórych modelarzy. Składam szybowczyk i razem zaczynamy wędrować na górę. Już na pierwszym podejściu wiatr przekonuje mnie, że całego modelu nie da się dzisiaj wnieść na szczyt. rozkładam go i dalej drałuje tradycyjnie, z modelem złożonym pod pachą. Wiedząc co się będzie działo w siodle od razu trawersuje poniżej krawędzi. Podejście idzie mi bardzo sprawnie. Niektóre osoby nie mogły utrzymać się na ścieżce prowadzącej na górę i trzeba było im pomóc z wejściem.

Fatum

Na górze przypominam sobie o numerze startowym, który (o zgrozo) zostawiłem wczoraj w aucie, żeby go nie zgubić. Drałuje na dół. W drodze do siodła widzę jak wiatr spycha Anię ze ścieżki. Biorę od niej skrzydła i pomagam wejść na górę. Ale nadal nie mam numeru, a do startu tylko 30 minut. Puszczam się więc w dół na przełaj po stoku o wariackim nachyleniu. Ku mojemu zdziwieniu niektórzy wybrali to podejście na skróty – szaleńcy! Nie zważam na to i po chwili jestem przy aucie. Zabieram numer i jazda do góry. Cóż – frycowe… Jak się nie ma w głowie, to ma się w nogach… I tak dalej, i tak dalej. Ale z drugiej strony przy dzisiejszym, siedzącym trybie życia, jaki wszyscy prowadzimy, może moje zapominanie wyjdzie mi na dobre? Przynajmniej się poruszam trochę więcej, niż zwykle.

Koła

Dzisiaj zmieniliśmy stronę stoku na której latamy. Ponieważ wiatr obrócił się bardziej do zachodu, bramki ustawiono na lewej połowie zbocza. Dziś wiatr nie schodzi poniżej 18m/s, a to dopiero ranek. Ponieważ strefa lądowania jest za bazą B, która jest po prawej stronie, następny zawodnik  startuje zaraz po opuszczeniu strefy lotów. Wiatr jest bardzo silny. Ciężko jest stanąć na krawędzi, a co dopiero wejść tam z modelem. Nasze modele wyrzucał Vaclav Vojtisek, za co serdecznie mu dziękujemy. Trzeba przyznać, że robi to wybornie.


Lot Darka Nanowskiego

Rundy leciały bardzo szybko. Trzeba było dobrze pilnować swojego poprzednika, aby nie przegapić kolejki. Zresztą na miejscu startu zawsze było trzech czterech gotowych do startu zawodników. Łopatki anemometru już dawno zlały się w jedną całość. Wszyscy jesteśmy skoncentrowani na poprawieniu wyników. Każdy, jak mówi Andrzej, WYESTYMOWAŁ sobie TARGET i dążył do jego osiągnięcia. Moim było zejście poniżej 50 sek. Reszta miała ambitniejsze cele. Darek zszedł poniżej 40 sek.

Trzeba jednak przyznać, że Austriacy są klasą samą dla siebie. Najlepszy czas, który tego dnia wykręcił Lukas budzi szacunek. Niewielu pilotów jest w stanie z nimi konkurować.


Najlepszy czas zawodów – Lukas Gaubatz – 32,15

Przeszkody

Kiedy wiatr trwale przekroczył 25m/s na sędziowskim mierniku siły wiatru „zabrakło” skali, tzn zaczął pokazywać nie siłę wiatru, ale siłę przekroczenia górnej granicy. W brew pozorom lądowanie przy takiej sile było łatwiejsze niż wczoraj, bo bez problemu model zatrzymywał się w powietrzu jak helikopter. Jeśli jednak dostał się w turbulencje, to już leciały wióry. Lukas znów pogonił swój szybowiec na zawietrzną. Jeden model serwo klapy opuściło w locie. Na szczęście było w pozycji otwartej i pilotowi udało się wylądować. Tego dnia nie było za bardo czasu na robienie zdjęć, ale i tak jest parę fotek do obejrzenia.

Przenosiny


Panorama z siodła w kierunku N-W.

Po dłuższym zastanowieniu komisja sędziowska postanowiła przenieść start na lewe siodła w połowie góry. kiedy tam zeszliśmy okazała się, że w tym miejscu wiatr osiąga zaledwie 17-18 m/s. Za to lądowanie miało odbywać się u podnóża góry. Każdy pilot miał dość do lądowiska i wylądować, a następnie grupami po 3-4 osoby podchodzić do góry między bramkami. Zapowiadała się bardzo długa kolejka. Niestety po dwóch zawodnikach rozpętała się ulewa i jury przerwało loty.


Panorama na główną część stoku.

 

Bankiet

Wieczorem odbył się zapowiadany bankiet. Posiedzieliśmy trochę przy piwku i ciepłym gulaszu. Jedzonko było przyzwoite. Wszyscy się ze mnie śmieją, że ciągle coś zapominam. Próbują mi zaplanować, co jutro zapomnę 🙂 Pada nawet propozycja,żebym pierwszy wszedł jutro na górę i przez telefon dał znać, czego zapomniałem. Ot takim mój los zapominacza…

O innych extrasach nie będę się rozpisywał. Dość powiedzieć, że o 10 wszyscy byliśmy w swoich łóżeczkach w hotelu, jutro przecież kolejny dzień zawodów.

Bogusław

  • dsc_4430
  • dsc_4435
  • dsc_4437
  • dsc_4439
  • dsc_4440
  • dsc_4442
  • dsc_4443
  • dsc_4448
  • dsc_4449
  • dsc_4453
  • dsc_4454
  • dsc_4457
  • dsc_4459-dsc_4468a
  • dsc_4479-dsc_4482
  • dsc_4483-dsc_4488
  • dsc_4490
  • dsc_4491
  • dsc_4493
  • dsc_4494
  • dsc_4471-dsc_4477
  • time_3215

Raná Open 2012 dzień 1 i Raná Open 2012 dzień 3

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.