Wrz 232012
 
dsc_8149

Tak, już sam tytuł zapowiada, o czym będzie dziś mowa. Choć w sobotę wiało tak, że modele z rąk wyrywało to niestety za zboczu zabrakło teamowego fotografa. Za to w niedziele pozostały już tylko gasnące resztki. Nie znaczy to wcale, że nie dało się polatać…

Z rana zadzwonił do mnie Gerard. Czy wybieram się na latanie do Jeżowa . – Tak, a co wieje? – spytałem.  Zachód – odpowiedział Gerard. Nie lepiej będzie na Sosnówce? – spytałem znowu. Już umówiłem się z Marcinem, więc przesądzone – powiedział Gerard i razem ustaliliśmy że będziemy w kontakcie. Jakiś czas później Gerard przysyła mi SMS’a – 3 W. Wiadomo o co chodzi. Jak tylko będę wolny pojadę polatać. Niestety jak tylko oznacza o 12.

Kiedy dojeżdżam na górę Gerard jest ulatany po same pachy.  W tej samej niemal chwili przyjeżdża Marcin ze swoim Starlingiem. Ja rozkładam swoją Tangę i rzucam ją przed siebie. Choć wieje niewiele dziś mój modelik ładnie śmiga. Ładnie się odbija i drapie w górę. Po chwili Startuje Marcin i też ma trochę frajdy. Niestety kiedy przyszła kolej Gerarda wiatr zaczął słabnąć i obracać się do północy. Nasze loty były coraz krótsze i nie dawały już frajdy. Po krótkiej chwili Gerard decyduje się, że jedzie do domu. My zajrzymy jeszcze na północne zbocze, może tam się da polatać.

Niestety na północnym stoku Góry Szybowcowej wiatru prawie nie ma. Porozmawialiśmy chwileczkę i Marcin zawinął się do domu. Zabawa w bumerang go już nie cieszy. Ja mam w zanadrzu jeszcze P-40, więc nie zrażony ładuję sobie akumulatorki. Po chwili śmigam już na lotniskiem. Zaraz po moim lądowaniu na zbocze dociera Kamil z Rafałem ze swoimi nowymi modelami ESA. Kamil złożył sobie Zero, a Rafał Wocke-Wulfa. Szykują się na Mistrzostwa Polski ESA w Krakowie i chyba chcą przywieźć drugi tytuł mistrzowski do Jeleniej Góry. Jak będzie – zobaczymy.

Kiedy szykowali się do lotu na górze pojawiła się moja rodzina i czas było jechać do domu. Cyknąłem więc chłopakom kilka fotek, pożegnałem się i pojechałem z rodziną. Mimo że nie było wiatru takiego, jak wczoraj, miło spędziłem ten dzień. Życzę wszystkim więcej takich niedziel.

Bogusław

  • dsc_8149
  • dsc_8160
  • dsc_8162
  • dsc_8165
  • dsc_8167
  • dsc_8173
  • dsc_8203
  • dsc_8213
  • dsc_8216
  • dsc_8222
  • dsc_8223
  • dsc_8224
  • dsc_8225
  • dsc_8226
  • dsc_8227
  • dsc_8228
  • dsc_8229
  • dsc_8230
  • dsc_8232
  • dsc_8236
  • dsc_8239
  • dsc_8253
  • dsc_8254
  • dsc_8255
  • dsc_8256
  • dsc_8260
  • dsc_8264
  • dsc_8265
  • dsc_8272
  • dsc_8273
  • dsc_8276
  • dsc_8279
  • dsc_8281
  • dsc_8284
  • dsc_8285
  • dsc_8287
  • dsc_8292
  • dsc_8295
  • dsc_8296
  • dsc_8297
  • dsc_8298
  • dsc_8299
  • dsc_8304
  • dsc_8305
  • dsc_8308

  Jeden komentarz do “Spokojna niedziela po ostrej sobocie”

  1. Bogdan w końcu piękny, czerwony kolor na zdjęciach zamiast zielonego 😉 Fakt, w sobotę na Sosnówce się wyszaleliśmy – oraz bardziej podoba mi się to miejsce.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.