Wrz 102013
 
dscf0732

O 8:40 nasz Team spotyka się pod kolejką linową. Jak się okazuje wszystkie ekipy są już na górze a my docieramy jako ostatni. Po wczorajszych opadach dostanie się na zbocze jest naprawdę bardzo niebezpieczne.

Od strony północnej ścieżkę (stromą i pochyłą) pokrywa śliskie błoto i tak samo śliska, przemoknięta trawa. Nie sposób nie stracić równowagi tym bardziej, że każdy z nas ma na plecach ciężką torbę z modelami, balastami oraz masą innych potrzebnych akcesoriów.  Spodnie mamy brudne po kolana.


Poranne widoczki

Na szczycie rozkładamy modele. Pogoda jest ładna, na horyzoncie nie ma czarnych chmur, a wiatr zmienia się od 6 do 12m/s. Już wiadomo, że będzie niezłe latanie, ale nie takie, jak wczoraj.


Odprawa

Po pierwszych lotach okazuje się, że w powietrzu nie jest wcale tak różowo. Każdy z naszej drużyny ma problem z dobraniem odpowiedniej ilości balastu i wstrzeleniem się w termiczny moment. Gdy po pierwszym dzisiejszym locie podchodzę do lądowania słyszę jak zawodnik lecący po mnie rozbija swój model o skały znajdujące się tuż przy prawej bazie. Aż mi ciarki przeszły, dosłownie…Ja po dwóch kolejkach wyciągam Dingo, ale wcale nie jest lepiej, model nie chce iść i zalicza 60s. Mirkowi Trsekowi także nie idzie dzisiejsze latanie, ratuje się Dingiem lecz nie przynosi to oczekiwanych rezultatów. Wracam do Respecta. Nasz junior Adam radzi sobie najlepiej z naszej ekipy. Widać, że Freestyler chce lecieć i mimo drobnych błędów nie ma zamiaru zwolnić. To bardzo dobry model, moim (i nie tylko zdaniem) jeden z najlepszych. Sigi jest zazdrosny, gdyż Adam w kilku kolejkach zrobił od niego lepsze czasy jakby nie patrzeć jego byłym modelem 😉

Dziś ląduje się bezpiecznie. Z naszych jedynie Adam zahacza delikatnie spodem końcówki skrzydła o czubek choinki co delikatnie zaburza ostatnią fazę lotu i model bezpiecznie ląduje. Stinger Ryśka raz wbił się nosem w ziemię. Nic się nie stało. Dzień wcześniej Rysiek naprawił i wzmocnił miejsce bardzo wrażliwe w tego typu kadłubach. Pan Wiklicky prawdopodobnie nie włącza modelu, który zaraz po starcie ostro nurkuje i wbija się w miękką ziemię tuż za krawędzią. Dużym wyzwaniem było przyniesienie modelu. Kolejne lądowanie Adama jest niepewne, gdyż akumulator w modelu nie ma już siły poruszać serwami. Szczęściarz. Ja też miałem niezłego farta, gdyż w Respekcie przestało chodzić zasilanie. Na szczęście stało się to kilka minut przed lotem, gdy chciałem wprowadzić małe zmiany w ustawieniu modelu i zdążyłem przełożyć akumulator z okablowaniem z modelu rezerwowego. Strach pomyśleć co by było, gdyby stało się to na starcie lub co gorsza w powietrzu. Wieczorem zdiagnozowałem i naprawiłem usterkę.


Jeden z lotów Andrzeja

Andrzej lata równo lecz w jednym locie zalicza strefę bezpieczeństwa. Rysiek podobnie jak my wszyscy nie może się wstrzelić w warunek. Jest to bardzo dołujące, gdy zawodnik lecący przed tobą dostaje termikę i robi świetny czas, a ty dostajesz sygnał do startu i nie masz wyjścia – musisz wystartować i lecieć na resztkach termiki, które nie wystarczają na zrobienie wysokości za bazą A i kontynuować lot w tak zwanej bryndzy.

3 ostatnie kolejki dnia dzisiejszego były najbardziej sprawiedliwe. Gęste chmury zasłoniły słońce. Nie było termiki tylko równy, stały nadmuch o prędkości około 10m/s, taki sam dla każdego zawodnika. Zaczęło się bimbanie, które mi i Adamowi wychodziło bardzo dobrze i osiągaliśmy wysokości takie, jak inni zawodnicy. Warunek – ciężki model. Najcięższy był model Adama. Cały dzisiejszy dzień rzucałem te nasze cegłówki, żelazka zwane modelami F3F chłopakom z naszej drużyny. Dziś to odczuwam, jednak nie jest źle, można odpocząć, bo pada 😉 Współpraca zespołowa przebiegała sprawnie i bez zastrzeżeń. Wspólnie pilnowaliśmy ciągle zmieniających się list startowych i odprowadzaliśmy się do lądowań.


Kolejka do startu

Większość modeli jakie startują w Mistrzostwach Europy to FS4.3. Radek lata Pajkiem, Jiri Soucek Vertigiem, jest kilka Needle’ków, Stingerów.  Crossover, Ultima i Pitbull też się pojawiają.

Na dzisiaj to tyle, odlataliśmy 8 kolejek plus dziewiąta z poniedziałku. Liczymy na więcej lecz według prognozy pogody opady deszczu mają nas przyblokować na 2 dni… Ale ogólnie jest wesoło 🙂

Pozdrawiamy zapalone grono F3F z całego kraju,

F3F Team Poland.

  • dscf0669
  • dscf0670
  • dscf0671
  • dscf0673
  • dscf0675
  • dscf0677
  • dscf0679
  • dscf0680
  • dscf0681
  • dscf0683
  • dscf0684
  • dscf0686
  • dscf0687
  • dscf0688
  • dscf0690
  • dscf0691
  • dscf0692
  • dscf0693
  • dscf0694
  • dscf0695
  • dscf0696
  • dscf0698
  • dscf0700
  • dscf0702
  • dscf0703
  • dscf0705
  • dscf0706
  • dscf0707
  • dscf0708
  • dscf0709
  • dscf0710
  • dscf0712
  • dscf0714
  • dscf0715
  • dscf0716
  • dscf0718
  • dscf0719
  • dscf0720
  • dscf0723
  • dscf0725
  • dscf0727
  • dscf0728
  • dscf0731
  • dscf0732

 Mistrzostwa Europy F3F Donovaly – dzień 1

 

  2 komentarze do “Mistrzostwa Europy F3F Donovaly – dzień 2”

  1. Na 12.09.do 18 nie powinno padać, tylko mam nadzieję że wiatr dmuchnie bo póki co cienko.
    W piątek raczej nie polatacie -deszcz. Sobota i niedziela powinny być bez deszczu wiatry niestety dość słabe zach. pn-zach ale słabe, wyżej w górach chyba będą na tyle mocne ,że polatacie.

  2. Chłopaki, prognozy czasem się zmieniają, jeszcze zalatacie i poprawicie wyniki.

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.