Gru 172013
 
dscf1289

Po dwóch dniach ostrego, undergroundowego i pełnego soczystych brzmień koncertowania z moją kapelą  we Wrocławiu i Świdnicy rano budzi mnie dzwoniący telefon.  Kurczę, jest niedziela!! Ale latać trzeba.

Krzysiek, Piotrek i Patryk są już gotowi. Ja zwlekam się z łóżka i dzwonię do Marcina. „Wstawaj, jadziem latać”. Jeszcze tylko szybkie ładowanie lipolków i wyruszam po Marcina. Zabieram ze sobą Wilgę i skrzydełko.

Przyjeżdżamy na górę. Krzysiek przygotował się nie tylko na latanie. Otwiera bagażnik i zamiast samolotu wyciąga łódkę. „Będziesz pływał na betonie?” – pytam żartobliwie.  Odpowiedział, że na betonie będzie jeździł, bo zabrał jeszcze małe autko spalinowe a po lataniu pojedziemy na żwirownię pobawić się łódką.

Z samego rana, gdy wszyscy jeszcze spali, ranny ptaszek Jarek zbadał warunki lotne swoim nowym, latającym nabytkiem.

My natomiast delektowaliśmy się zabawą w porze obiadowej. Marcin tak szalał quadrem, że w końcu wywinął fikołka i wylądował na plecach. Chyba czas kupić śmigłowca do 3D 😉

Patryk wyciągnął z szafy starego, zakurzonego kombata i równie zakurzonego Easy Glidera. Glider  daje spektakularny pokaz, ciągnąc za sobą w trakcie jednego z przelotów smugę białego dymu. Wysłużony, szczotkowy silnik wyzionął szczotki.

W powietrzu pozostaje już tylko jeden „Glajder”. Krzysiek za wszelką cenę chce urwać mu skrzydła pikując niczym rasowy laminat. Pianka jednak nie ma zamiaru się poddać.

Piotrek ćwiczy lądowanie na punkt. Zadowolony z nowej funkcji w modelu zwanej lotkami szlifuje swoje umiejętności. Jak na drugi miesiąc nauki idzie mu bardzo dobrze i sprawnie. Ląduje nawet do ręki.

Moje skrzydełko wyprawia w powietrzu dziwne, bliżej nieokreślone ewolucje oraz te bardziej określone. Wilga natomiast dociera swoje oryginalne, sprężynowe podwozie kręcąc się w kółko w powietrzu i wykonując niezliczoną ilość startów i lądowań.  Jaczek Marcina podobnie, nawet fiknął jednego koziołka.

Latamy niemal do 16. Zabawa w latanie była tak przednia, że łódką już nie popływamy. Zwyczajnie zrobiło się ciemno. Za to pojeździliśmy małą, dwusuwową pierdziawką.

 

Rafał.

 

  • dscf1288
  • dscf1289
  • dscf1291
  • dscf1292
  • dscf1293
  • dscf1294
  • dscf1296
  • dscf1299
  • dscf1300
  • dscf1301
  • dscf1302
  • dscf1305
  • dscf1306
  • dscf1308
  • dscf1311
  • dscf1313
  • dscf1314
  • dscf1317
  • dscf1318
  • dscf1320
  • dscf1324
  • dscf1325
  • dscf1328
  • dscf1329
  • dscf1331
  • dscf1332
  • dscf1334
  • dscf1335
  • dscf1336
  • dscf1337
  • dscf1338
  • dscf1340
  • dscf1342
  • dscf1344
  • dscf1345
  • dscf1348
  • dscf1349
  • dscf1350
  • dscf1354
  • dscf1359

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.