Gru 282013
 
Mobius ActionCam

Sobotę większość osób z naszego Teamu spędziło na południowym stoku Góry Szybowcowej. Latało i gawędziło się bardzo fajowo. Niektórzy myślami byli na ruskim klifie, bo tam się dzieje i tam jest MOC. Długo nie trzeba było czekać. Wystarczyło wrócić do domu, przespać noc, by rankiem zapakować modele do auta i wybrać się właśnie tam. Na miejsce udało się dotrzeć jedynie mi i Kamilowi, bo jedynie nam udało się ubłagać nasze kochane żony i wykupić bilet na kolejny, drugi z rzędu dzień na latanie.

Wycieczka z Jeleniej Góry na klif trwa około 40-50 minut. Tym razem nie wiało prosto w zbocze. Nie było nawet lekkich odchyłek. Była za to jedna, potężna i z zachodu. Wcale nas to nie martwi, gdyż mamy okazję sprawdzić to miejsce w takich warunkach. Podsumowując – 15 metrów na sekundę i wiatr wiejący momentami od prawej bazy.

Nie przeszkadza mi to w niczym. Wkładam do Respecta 1,5 kilo balastu. Latanie jest niezwykle trudne i niebezpieczne. Rotory powstające za grzbietem naszego pagórka, które jest zarazem lądowiskiem są tak silne, że robią z modelem co chcą. Po 20 minutach mam dość. Startuje Kamil, ilość balastu ta sama. Są momenty, że da się wyżyć. Jednak tego dnia to wiart i turbulencja wyzywały się na naszych modelach. Kamil niespodziewanie „spada” na dno klifu i bezpiecznie ląduje w wysokiej trawie.

Zapada decyzja o przeprowadzce na „drugą stronę szosy”, czyli na stare zbocze Ruska, na którym lataliśmy w drugi dzień październikowego Pucharu Karkonoszy. Gdzieś na autostradzie, w drodze na zbocze jest Jurek. Na miejscu jest już Andrzej i składa Stingera. Za ciekawie to nie jest. Wiatr nadal wieje 10-15m/s. Niby to samo co na klifie. Nie ma odchyłki, lecz by latać z modelu trzeba było wyjąć 300 gram. Lataliśmy w czwórkę, na zmianę co 5 minut. Jurek, Kamil i ja fruwaliśmy Respectami, Andrzej Stingerem. Po 2 godzinach siła wiatru zaczęła słabnąć. Wyciągaliśmy batonika za batonikiem i w ostatnim locie każdy z Respectów miał na pokładzie jedynie 2, o łącznej masie 600g.

Gdy niebo zaczęło nabierać czerwonych barw Jurek wykonywał swój ostatni lot. W tym samym czasie Andrzej wyjął z auta czerwoną, elektryczną Tangę, którą bardzo fajnie ciął powietrze.

Weekend zaliczam do udanych. Polataliśmy całe 2 dni w różnych warunkach i zróżnicowanym towarzystwie. Wkrótce Sylwester. Wykonam kilka tradycyjnych, sylwestrowych lotów moją małą Wilgą i  razem z żoną szykujemy się na wystrzałową zabawę.

SZAMPAŃSKIEJ ZABAWY ORAZ WSZYSTKIEGO DOBREGO W NOWYM ROKU!!!

Rafał.

  • 2013-12-29-13-07-47
  • 2013-12-29-13-07-54
  • 2013-12-29-13-07-58
  • 2013-12-29-13-08-01
  • 2013-12-29-13-08-04
  • 2013-12-29-13-14-24
  • 2013-12-29-13-45-42
  • 2013-12-29-13-45-46
  • 2013-12-29-13-45-49
  • 2013-12-29-13-45-52
  • 2013-12-29-13-46-27
  • 2013-12-29-14-15-58
  • 2013-12-29-14-16-01
  • 2013-12-29-14-16-15
  • 2013-12-29-14-16-18
  • 2013-12-29-14-16-22
  • 2013-12-29-14-18-19
  • 2013-12-29-14-36-34
  • 2013-12-29-14-36-43
  • 2013-12-29-14-36-54
  • 2013-12-29-14-36-59
  • 2013-12-29-14-37-12
  • 2013-12-29-14-37-18
  • 2013-12-29-14-37-24
  • 2013-12-29-15-00-53
  • 2013-12-29-15-00-57
  • 2013-12-29-15-01-04
  • 2013-12-29-15-01-07
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • Mobius ActionCam
  • 2013-12-29-15-56-45
  • 2013-12-29-15-57-02
  • 2013-12-29-15-57-04
  • 2013-12-29-15-57-14

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.