Puchar Karkonoszy F3F 2017
Mar 282015
 
dsc_2490

Ranek był bardzo… wodnisty. Przez całą noc w Karpaczu siąpił, tu dzież padał deszcz. Temperatura też nie zachęcała do wyjścia z domu. Ale jak zawody, to zawody – jedziemy. Przed nami 75 kilometrów nadziei.

Spakowany wyruszam po Krzyśka i razem z kibicem w postaci mojego taty przedzieramy się przez mgłę, która spowiła kotlinę. Szybko jechać się nie da, ale przez cały czas siąpi. Stan taki trał mniej więcej do Strzegomia, dalej droga zrobiła się sucha i pojawiła się nadzieja, że jednak polatamy. Na miejscu wszyscy zjeżdżają niemal jednocześnie, na przestrzeni może 10 minut. Przez dłuższą chwilę trwa narada organizatorów, co do miejsca rozgrywania tych zawodów, ale końcu pozostajemy na kopalni od strony Mikoszowej.

Zawody rozpoczynają się po godzinie 10. Kolejność startów w każdej rundzie jest inna, więc trzeba się pilnować. Będziemy latać z lewą odchyłką, która według prognozy będzie narastała, aby pod koniec dnia oscylować wokół dopuszczalnej granicy. Zobaczymy, co będzie. Zawody rozpoczyna Andrzej Kłusek i uzyskuje czas poniżej minuty. Jak się później kazało był to najlepszy czas w rundzie.

Przez pierwsze rundy szukamy sposobu na boczny wiatr, który mocno daje się we znaki. Początkowo latało mi się dobrze, ale po trzeciej rundzie, kiedy musiałem przerwać bieg, gdyż deszcze zalał mi okulary, strasznie się spiąłem i zacząłem lawinowo popełniać błędy. Kamil natomiast latał coraz lepiej. Krótki czas między lotami sprawił, że w zasadzie nie było czasu na obserwacje innych. Oczywiście rozmawialiśmy między sobą, ale to była minuta, góra trzy i wracało się do swojego modelu. W każdym razie ja nie miałem czasu na obserwowanie innych, a szkoda, bo mógłbym się czegoś może nauczyć.


Dziś lądowania są emocjonujące, wszędzie gruz albo gleba, trzeba dobrze celować…

Warunki pogodowe, bo o nich jeszcze nie mówiłem, były bardzo zmienne. Wiatr kręcił w zakresie 20-30° w czasie lotu, do tego przychodziły chmury z deszczem, wiatr słabł i nasilał się. Zawody rozpoczynaliśmy przy lewej, dziesięciostopniowej odchyłce z wiatrem pędzącym 5÷6 m/s. W środku rundy wiatr dowiewał do 10 metrów, ale często odchylał się do 30-40 stopni, niby wiało, a nie nosiło. Temperatura z początkowych 4 stopni powoli wzrastała do 10°C. W tych warunkach bardzo wiele zależało od startu i taktyki rozpędzania. Jeden zepsuty zakręt i już po ptakach. Za to termiki nie było prawie w cale, może w drugiej części dnia pojawiła się mocno poszarpana na kilka chwil u szczęśliwców.

Po zakończeniu biegu często były kłopoty ze zrobieniem wysokości do lądowania i czasami bujanie się po krawędzi zajmowało nam dużo więcej czasu, jak normalnie. Niektóre lądowania były bardzo spektakularne, tu prym wiedli Piotr i Paweł, ale praktycznie każdy zawodnik miał chwile z „miękkimi nogami”. Były modele z noskami wbitymi w ziemię, piruety, klapnięcia i inne figury akrobatyczne. Rysiek i Staszek zaliczyli po korku, ale nie zostali ukarani uszkodzeniem modelu, a w zasadzie Stachu, bo Rysiu skrócił delikatnie lewe skrzydło. Kamil na początku stracił serwo w Vertigo, a pod koniec latał ze złamanym bagnetem statecznika. I choć zawody były, co by nie mówić, wolne, to obfitowały w emocje.

Po całym dniu okazało się, że czasy z 5 na początku były bardzo pożądane przez zawodników, ale tylko jednemu pilotowi uda się go osiągnąć – Andrzejowi. Rozpiętość czasów była bardzo duża, od 59.23s do 117.44s.

Tabela wyników Puchar Wrocławia – dzień 1

Po pierwszym dniu zawodów w ścisłej czołówce są Jurek, Andrzej i Kamil, ścigają ich Leszek i Rafał. Ja póki co jestem szósty. Jutro drugi dzień zawodów. Prawdopodobnie, będziemy latać na klifie. Oby tylko nie padało, bo będzie lipa…

Bogusław

  • dsc_2487
  • dsc_2490
  • dsc_2491
  • dsc_2492
  • dsc_2493
  • dsc_2494
  • dsc_2495
  • dsc_2496
  • dsc_2497
  • dsc_2498
  • dsc_2499
  • dsc_2500
  • dsc_2501
  • dsc_2502
  • dsc_2503
  • dsc_2504
  • dsc_2505
  • dsc_2506
  • dsc_2507
  • dsc_2508
  • dsc_2510
  • dsc_2511
  • dsc_2512
  • dsc_2513
  • dsc_2514
  • dsc_2515
  • dsc_2516
  • dsc_2517
  • dsc_2519
  • dsc_2520
  • dsc_2521
  • dsc_2522
  • dsc_2523
  • dsc_2524
  • dsc_2525
  • dsc_2526
  • dsc_2527
  • dsc_2528
  • dsc_2529
  • dsc_2530
  • dsc_2531
  • dsc_2532
  • dsc_2533
  • dsc_2534
  • dsc_2535
  • dsc_2536
  • dsc_2537
  • dsc_2538
  • dsc_2539
  • dsc_2541
  • dsc_2542
  • dsc_2544
  • dsc_2545
  • dsc_2546
  • dsc_2547
  • dsc_2548
  • dsc_2549
  • dsc_2550
  • dsc_2551
  • dsc_2552
  • dsc_2553
  • dsc_2554
  • dsc_2555
  • dsc_2556
  • dsc_2557
  • dsc_2558
  • dsc_2559
  • dsc_2560
  • dsc_2561
  • dsc_2562
  • dsc_2563
  • dsc_2564
  • dsc_2565
  • dsc_2566
  • dsc_2567
  • dsc_2568
  • dsc_2569
  • dsc_2570
  • dsc_2571
  • dsc_2572
  • dsc_2573
  • dsc_2574
  • dsc_2575
  • dsc_2577
  • dsc_2578
  • dsc_2579

Puchar Wrocławia 2015 – dzień 2

 

 

 

 

 

  Jeden komentarz do “Puchar Wrocławia 2015 – dzień 1”

  1. To był świetni dzień dla respectów w czołówce 3 z 4 modeli to Respecty , okazyje się ze awaria serwa w Vertigo dala szansę polatać Respectem który przy tych warunkach i odchyłce sprawdził się znakomicie różnice do końca dnia były na poziomie kilku sekund i każdy lot mógł zmienić kolejność , Dla mnie to bardzo wyrównane zawody i znakomity trening latania ze sporą odchyłką z którą nie każdy sobie radził …

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.