Puchar Karkonoszy F3F 2017
Kwi 102015
 
dsc_2737

Kiedy szykowałem się do wyjazdu w Polsce kilka dni wcześniej padał śnieg i było bardzo zimno. Myślałem, że pożałuję tej wycieczki, ale jakże się myliłem. Przed nami Raná Open 2015.

Dzień przed…

Do Louny przyjechaliśmy wieczorem. Ja jechałem w towarzystwie Kamila, a oprócz nas przyjechali jeszcze Andrzej, Jurek i Paweł. Po zameldowaniu się hotelu i rozgoszczeniu się w pokojach spotkaliśmy się w hotelowej restauracji, by pogadać i przywitać się z innymi pilotami z Austrii, Niemiec i Francji. Było wesoło, do późnych godzin wieczornych rozmawialiśmy i naszych oczekiwaniach i wspominaliśmy poprzednie zawody. W końcu trzeba było iść spać.

Poranek – dzień pierwszy

Wstajemy dość wcześnie. Pogoda jest przepiękna, zgoła inna od tej którą spodziewałem się zastać. Piękne, prawie bezchmurne, ale i bezwietrzne niebo zaskakiwało swoim błękitem. O 7 idziemy na śniadanie. Po nocy jakoś nie mam apetytu i głowa jakoś nie teges. Na szczęście od obsługi zostałem poratowany dziwnymi kroplami, które choć ohydne w smaku pozwoliły mi jakoś funkcjonować w dalszej części dnia. Zresztą podobnie czół się Paweł, choć z zupełnie innego powodu. Na szczęście udało się nam rozwiązać ten problem.


Jurek, Andrzej, Bogusław i Paweł przed wejściem na Ranę

Po śniadaniu pakujemy się do auta i jedziemy do Sklenika, Gdzie ma się odbyć ceremonia otwarcia zawodów. O 9 zbieramy się na odprawie i po krótkim przywitaniu zawodników przez Filipa Kalenskiego  i pana Tomasa Bartovskiego dowiadujemy się o warunkach na górze. Niestety warunki są słabe, może w późniejszym czasie się poprawią, nie mnie czekamy z decyzją do południa. W tym czasie można sobie polatać, z czego skwapliwie korzystają niektórzy piloci. Vaclav demonstruje swoje nowe modele Sonet i Sonix, również w locie, a ponieważ warunki są słabe, a Vaclav lubi wyzwania co jakiś czas jego córki udają się na daleką wyprawę po model na przedpole lub … na pobliskie drzewa i krzewy. Vašek przetestował chyba wszystkie :).

Po drugiej odprawie zapada decyzja, że idziemy na górę. Organizator, i my wszyscy mamy nadzieję, że uda się rozegrać choć jedną rundę. Jednak po wejściu na górę mój zapał słabnie. Wiatr niewiele przekracza dolną granicę i jeśli jest termika, to warunki są super. Z wielkimi nadziejami rozpoczynamy pierwszą rundę, jednak warunki okazują się trudne. Wiatr często zmienia kierunek w prawo i wtedy wieje prawie wzdłuż stoku, a modele tracą wysokość w oczach. Po kilku zawodnikach kolejka została zatrzymana, czekamy na poprawę warunków, bo te do równych na pewno nie należą. Po trzydziestu minutach kolejkę anulowano, więc czekamy na wiatr. W między czasie kto chce może spróbować swoich sił w termice. Niestety warunki nie poprawiają się i zapada decyzja i powrocie.

Wracamy nieusatysfakcjonowani, i trochę zmęczeni. Nasze twarze spalone zdradliwym, mglistym słońcem świecą na czerwono i pieką. To pierwsza nauczka z tych zawodów – krem z filtrem to podstawa. Wieczorem zasiadamy do posiłku razem z Moniką i Sylvainem. W zasadzie wszyscy cieszymy się, że anulowano tę rundę, a najbardziej to chyba Kamil, który w tych warunkach nie zrobił nawet horyzontu!

Po kolacji Sylvain proponuje nam spacer po mieście. Idziemy więc razem podziwiać zabudowę miasta i przypadkiem, albo nie lądujemy w knajpce z meksykańskim jadłem. Dają tam wspaniałą lemoniadę. Tam też kontynuujemy nasze pogaduchy. W bardzo dobrych nastrojach wracamy do hotelu. Trzeba przecież być przygotowanym na jutrzejszy dzień. Widguru podaje, że po południu wiatr się wzmocni i da się polatać – zobaczymy. Do jutra jeszcze kilka godzin…

Bogusław

  • dsc_2655
  • dsc_2656
  • dsc_2657
  • dsc_2658
  • dsc_2659
  • dsc_2663
  • dsc_2665
  • dsc_2666
  • dsc_2668
  • dsc_2669
  • dsc_2670
  • dsc_2671
  • dsc_2672
  • dsc_2673
  • dsc_2674
  • dsc_2676
  • dsc_2677
  • dsc_2678
  • dsc_2679
  • dsc_2680
  • dsc_2681
  • dsc_2682
  • dsc_2683
  • dsc_2684
  • dsc_2685
  • dsc_2686
  • dsc_2687
  • dsc_2688
  • dsc_2689
  • dsc_2691
  • dsc_2693
  • dsc_2694
  • dsc_2695
  • dsc_2696
  • dsc_2697
  • dsc_2698
  • dsc_2699
  • dsc_2701
  • dsc_2702
  • dsc_2703
  • dsc_2704
  • dsc_2705
  • k5sp4911
  • dsc_2706
  • dsc_2707
  • dsc_2708
  • dsc_2709
  • dsc_2710
  • dsc_2713
  • dsc_2714
  • dsc_2715
  • dsc_2716
  • dsc_2717
  • dsc_2718
  • dsc_2719
  • dsc_2720
  • dsc_2721
  • dsc_2722
  • dsc_2723
  • dsc_2724
  • dsc_2725
  • dsc_2726
  • dsc_2727
  • dsc_2728
  • dsc_2729
  • dsc_2730
  • dsc_2731
  • dsc_2732
  • dsc_2733
  • dsc_2734
  • dsc_2735
  • dsc_2736
  • dsc_2737
  • dsc_2739
  • dsc_2740
  • dsc_2741
  • dsc_2742
  • dsc_2743
  • dsc_2744
  • dsc_2745
  • dsc_2746
  • dsc_2747
  • dsc_2748
  • dsc_2749
  • dsc_2750
  • dsc_2751
  • dsc_2752
  • dsc_2753
  • dsc_2754
  • dsc_2755
  • dsc_2756
  • dsc_2757
  • dsc_2758
  • dsc_2759
  • dsc_2760
  • dsc_2762
  • dsc_2763
  • dsc_2764
  • dsc_2765
  • dsc_2766
  • dsc_2767
  • dsc_2768
  • dsc_2769
  • dsc_2770
  • dsc_2771
  • dsc_2772
  • dsc_2773
  • dsc_2774
  • dsc_2775
  • dsc_2776
  • dsc_2777
  • dsc_2778
  • dsc_2779
  • dsc_2780
  • dsc_2781

Dziękuję Sylvainowi, który udostępnił nam swoje zdjęcia. Są one dodane do galerii.

Raná Open 2015 – dzień 2

 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.