Puchar Karkonoszy F3F 2017
Sie 232015
 
dsc_4148

Choć prognozy nie były najlepsze pojechaliśmy we dwóch na zawody do Słowacji. Przez cała drogę wiał wiatr. Niestety skończył się, gdy dojechaliśmy na miejsce.

W drogę wyruszyliśmy w czwartek po południu. Razem z Kamilem i moim tatą bez problemów dotarliśmy na miejsce i wieczorem zakwaterowaliśmy się w hotelu Apartmany-Magura. Po wypakowaniu swoich rzeczy posiedzieliśmy jeszcze trochę przy herbacie i poszliśmy spać.

Piątek

Następnego dnia odprawa zaczęła się o godzinie 9. Na starcie stawiły się ekipy ze Słowacji, Austrii, Polski i jeden Węgier. Po odprawie, mino braku wiatru wszyscy, jak jeden wjechaliśmy na górę Zwoleń pełni nadziei na wykonanie choć jednego lotu. Po dojściu na południowe zbocze rozłożyliśmy graty i rozpoczęliśmy czekanie na poprawę warunków.

Po kilku godzinach latania w termice i spadania przy jej braku, organizator zakończył czekanie w tym dniu i prawie 2 godziny przed czasem wszyscy bez protestu wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje w donovalskich knajpach. Muszę wam powiedzieć, że Vojtisek całkiem nie źle śpiewa :).

Powiem wam jeszcze tylko, że dziś Vasek przeszedł sam siebie. Kiedy zgasła mu termika po 20 minutach beznadziejnej walki o wyciągnięcie modelu z doliny, został zmuszony do lądowania i bezpiecznie wylądował u pośrodku wioski u podnóża góry nie uszkadzając modelu i niczego wokół. Później powiedział mi, że to fuks, ale w tym fuksie miały spory udział jego magiczne ręce.

Sobota

Pierwsza odprawa odbyła się o 9. Marian poinformował nas o tym, o czym wszyscy wiedzą, czyli o tym, że nie wieje i będziemy czekać. Czekamy, jemy, pijemy, oprawa i znów czekamy, jemy i pijemy. Mijają kolejne odprawy i godziny. Po 14 organizatorzy kapitulują, a my możemy wreszcie zrobić coś z wolnym czasem.

Po obiedzie pojechałem w miejsce, w którym zawody były rozgrywane w 2010 roku. Miejscówka fajna i gdyby wiatr dał chociaż 1 m/s, to pewnie dałoby się polatać. A tak rzuciłem kilka razy Respekta do lotu docelowo-powrotnego i na tym się skończyło. Widoki zaś – niezapomniane. Wieczorem jest bankiet. Dziś serwowany jest pyszny gulasz i piwo. Atmosfera jest świetna. Przy stole jest z nami László. Opowiada, że jest jedynym zawodnikiem na Węgrzech, który uprawia naszą dyscyplinę – F3F. Gdyby miał bliżej na pewno przyjeżdżałby do nas na treningi.


László Szarka i jego model

Kiedy już nasyciliśmy się gulaszem rozegraliśmy mały turniej w kulki. Stół był trochę sfatygowany, ale to nikomu nie przeszkadzało. Okazało się, że Kamil i ja byliśmy najlepsi, a w zasadzie to najlepszy w bilarda był Kamil, ja mu tylko przeszkadzałem.

Niedziela

Spotykamy się o 8. Na odprawie Marian Maslo informuje nas o sytuacji na górze. Od razu zapytał, czy nie ma sprzeciwu co do przedłużenia czasu zawodów tak długo, jak to jest możliwe. Wszyscy zgodziliśmy się jednogłośnie. Mamy od razu wjeżdżać na górę, żeby nie tracić czasu. Niektórzy już z modelami przyszli na odprawę. My też nie czekamy i kiedy zaraz po odprawie rusza kolejka, wskakujemy do środka i jedziemy na górę. Przez całą drogę nie wieje, nawet listek nie dygnie, ale kiedy wysiadaliśmy z kolejki na twarzy dał się czuć powiew wiatru. Szału nie ma, ale to już coś.

Ruszamy na szlak. Kamil idzie pierwszy, za nim już nieco wolniej ja razem tatą, który już drugi raz towarzyszy mi w tych zawodach. Docieramy na miejsce i rozkładamy się. Wieje wyraźnie i pierwsi chętni latają już poznając zbocze. Wygląda na to, że rozegramy te zawody. Jak tylko organizatorzy są gotowi ogłaszają rozpoczęcie zawodów i wywołują Kamila na start. Zawody Slovakia F3F Open 2015 rozpoczynają się.


Dołożyć, czy niedołożyć – oto jest pytanie…

Wieje marnie, dodatkowo z lewą odchyłką. Niestety bycie pierwszym nie zawsze jest dobre. Ten lot jest słaby – 77 sek. Ale i Salomon z pustego nie naleje. W miarę upływu czasu warunki poprawiają się. Kiedy startuję pod koniec pierwszej rundy warunki są jednak przeciętne i lot też – aż 65 sek. Po pierwszej rundzie wiemy, że punkty w dużej części rozdawać będzie termika. W pierwszej rundzie najlepiej poleciał Vladimír Šimo – 49,61 sek.

W drugiej rundzie lecimy bardzo podobnie. Jak 65, a Kamil 75 sek. Jakoś termika omija nas szerokim łukiem. Z zazdrością patrzymy na lot Milana Tkáčika, który w 2 rundzie poleciał 51 sek. W tej rundzie było też kilka innych „momentów”. Pomocnik źle wyrzucił Václavowi Vojtíškowi model, w skutek czego ten, zaraz po wyrzucie przewrócił się na plecy i spadł kilka metrów poniżej miejsca startu. Swojego lotu nie ukończył też Mario Perner.

W trzeciej rundzie wreszcie trafiły się lepsze warunki. Kamil leci poniżej 60-tki. 58,66 nie powala na kolana, ale jest o wiele lepszy, niż pierwsze dwa loty. Ja z kolei popełniam błąd na bazie i tracę około 10 sekund na nawrocie. Mogłem mieć czas zbliżony do Kamila, jednak za błąd zapłaciłem najgorszym swoim wynikiem w tych zawodach – 69,86 sek.Jak na ironię ten wynik nie został mi skreślony w podsumowaniu wyników, gdyż miałem lepszy lot, ale z gorszymi punktami.

 


Team Polska – narada przed startem

W czwartej rundzie robi się małe zamieszanie. Zegar, którym organizatorzy mierzą czas odmawia posłuszeństwa po tym, jak jeden z zawodników przechodząc obok szarpną nogą za kable. Ja z kolei tuż przed startem uszkodziłem klapę w Toxicu. Biegnę po Respecta. Na chybił trafił balastuję i jestem wywołany na start po czym znów czekamy na usunięcie awarii zegara. Czekam na na naprawę usterki i denerwuje się, bo myślę, że właśnie z termiką odpływa moja szansa na wynik. Z resztą nie tylko ja. Z tyłu zaczynają się szepty, a i sami organizatorzy mają pot na czole. Po kilku minutach starty zostają wznowione i Vacek wypuszcza mojego Respekta w powietrze. Model chętnie się wznosi, więc lecę na wprost i miedzi bazami zdobywam wysokość. Kiedy zostaje kilka sekund pikuję w kierunku bazy A i mijam ją na pełnym spidzie wraz z nawrotem. Dobrze, że sędzia nie dał się zaskoczyć i zadzwonił dwa razy. Respekt szedł bardzo równo i skończył lot po 54,41 sek. To był mój najlepszy lot na tej imprezie i chyba wszystkim się podobał, bo z tyłu odezwały się krzyki i oklaski :). Kamil też fajnie poleciał w tej rundzie i ląduje z czasem 56,52. Niestety znów Vladimír Šimo leci poniżej 50 i czasem 49,33 sek. redukuje nas do około 900 punktów – porażka.

W piątej rundzie zabłysną Rudolf Masný, który leciał 49 i pół sekundy. Kamil znów trafia w termikę, niestety po dobrym wznoszeniu popełnia błąd przy przelocie przez bazę A i traci na nawrocie wysokość i prędkość, której mimo dobrych warunków już nie daje się odzyskać – szkoda. Ja nie trafiam zupełnie w warunek i lecę przez 68 sek jako jeden z ostatnich pilotów. Po tej rundzie Marian Maslo zwołuje oprawę i kończy zawody, jako że jest dość późno, a trzeba jeszcze wszystko przeliczyć i przygotować wręczenie nagród.

Po zakończeniu lotów idę po Respekta i wrzucam się w powietrze, żeby trochę jeszcze polatać. Przez chwilę jestem sam, później dołącza do mnie Vaclaw. Kiedy on startuje, ja odchodzę do przodu żeby zrobić mu miejsce i zdobyć jakąś wysokość. Jak się okazuje było to bardzo łatwe i już po kilku chwilach proszę Vacka o miejsce. Kiedy tylko mi ustępuje mój Respect na zbocze jak jastrząb i głośnym świstem zaczyna ciąć powietrze. Któryś z sędziów słysząc ten gwizd powiedział: „Szkoda, że tak nie było na zawodach!”. Ja też żałuję, ale czasami tak już jest. Powtórzyłem tę sztuczkę dwa razy, na zmianę z Vackiem. Ten przypływ adrenaliny nasycił mój głód latania i po 10 minutach lotu poszedłem wylądować. Czas wracać do domu.

Slovakia F3F open 2015 – wyniki

Zawody zakończyły się. Najlepiej warunki, które panowały w tym roku w Donovaly wykorzystał Vladimír Šimo (1000 pkt.), drugi był Tomáš Winkler (998 pkt.), a trzeci Marian Maslo (991 pkt.). Ja na tych zawodach zająłem 22 miejsce uzyskując zaledwie 848 pkt., a tuż za mną uplasował się Kamil 847 pkt. Mam duży niedosyt. Moim planem było obronienie 17 pozycji z przed dwóch lat, bo jak pamiętamy w zeszłym roku impreza nie odbyła się ze względu na mistrzostwa świata. Cieszę się jednak, że imprezę udało się rozegrać i nie wracamy do domu z trzydniowych wakacji.


Trójka zwyciężców: 2 Tomáš Winkler, 1. Vladimír Šimo i 3. Marian Maslo

Na uwagę zasługuje też jedyny Węgier w stawce László Szarka. Latał modelem swojej konstrukcji i jak wspominałem jest jedynym przedstawicielem F3F w swoim kraju. Mam nadzieję, że będziemy się częściej spotykać z László – pozdrawiamy wszystkich węgierskich modelarzy 🙂

Bogusław

Galeria Tomáša WinklerZdeno Matejka

  • dsc_4020
  • dsc_4021
  • dsc_4022
  • dsc_4023
  • dsc_4025
  • dsc_4027
  • dsc_4028
  • dsc_4027a
  • dsc_4028a
  • dsc_4030
  • dsc_4031
  • dsc_4032
  • dsc_4034
  • dsc_4035
  • dsc_4037
  • dsc_4039
  • dsc_4040
  • dsc_4041
  • dsc_4042
  • dsc_4043
  • dsc_4045
  • dsc_4047
  • dsc_4049
  • dsc_4050
  • dsc_4051
  • dsc_4052
  • dsc_4054
  • dsc_4055
  • dsc_4056
  • dsc_4057
  • dsc_4058
  • dsc_4059
  • dsc_4060
  • dsc_4061
  • dsc_4062
  • dsc_4063
  • dsc_4064
  • dsc_4065
  • dsc_4066
  • dsc_4067
  • dsc_4068
  • dsc_4069
  • dsc_4070
  • dsc_4071
  • dsc_4072
  • dsc_4073
  • dsc_4074
  • dsc_4075
  • dsc_4076
  • dsc_4077
  • dsc_4078
  • dsc_4079
  • dsc_4080
  • dsc_4081
  • dsc_4082
  • dsc_4083
  • dsc_4085
  • dsc_4086
  • dsc_4087
  • dsc_4088
  • dsc_4089
  • dsc_4090
  • dsc_4091
  • dsc_4092
  • dsc_4093
  • dsc_4094
  • dsc_4095
  • dsc_4096
  • dsc_4097
  • dsc_4098
  • dsc_4100
  • dsc_4101
  • dsc_4102
  • dsc_4103
  • dsc_4104
  • dsc_4105
  • dsc_4106
  • dsc_4107
  • dsc_4108
  • dsc_4109
  • dsc_4110
  • dsc_4112
  • dsc_4113
  • dsc_4116
  • dsc_4117
  • dsc_4118
  • dsc_4119
  • dsc_4120
  • dsc_4122
  • dsc_4123
  • dsc_4125
  • dsc_4126
  • dsc_4127
  • dsc_4129
  • dsc_4130
  • dsc_4132
  • dsc_4133
  • dsc_4135
  • dsc_4138
  • dsc_4140
  • dsc_4141
  • dsc_4142
  • dsc_4143
  • dsc_4145
  • dsc_4146
  • dsc_4147
  • dsc_4148
  • dsc_4150
  • dsc_4151
  • dsc_4152
  • dsc_4153
  • dsc_4154
  • dsc_4155
  • dsc_4157
  • dsc_4158
  • dsc_4159
  • dsc_4160
  • dsc_4161
  • dsc_4163
  • dsc_4164
  • dsc_4165
  • dsc_4166
  • dsc_4167
  • dsc_4168
  • dsc_4169
  • dsc_4171
  • dsc_4174
  • dsc_4176
  • dsc_4178
  • dsc_4179
  • dsc_4180
  • dsc_4181
  • dsc_4182
  • dsc_4183
  • dsc_4184
  • dsc_4185
  • dsc_4186
  • dsc_4187
  • dsc_4188
  • dsc_4189
  • dsc_4190
  • dsc_4191
  • dsc_4192
  • dsc_4193
  • dsc_4194
  • dsc_4195

  2 komentarze do “Slovakia F3F Open 2015”

  1. a popatrz – taki Radek to jest prawie zawsze z przodu na dużych zawodach…

  2. Po tej i kilu poprzednich imprezach na Donovalach włączając w to Mistrzostwa Świata dochodzę do tego samego wniosku , a każdy kolejny występ mnie w tym upewnia . Pora skończyć udział w losowaniach i zawodach w ,których jedynym wykładnikiem zajmowanej lokaty jest wylosowanie termiki lub duszenia . Miejsce i sama atmosfera jest świetna ekipa do imprezy wyborowa , jednak warunki do sportowego uprawiania F3F raczej mierne . Oczywiście polecam miejsce wszystkim tym którzy marzą o kolce z samolotem i skrzydełku do kolekcji , bo szansa do wylosowania jest większa niż 1/50 ja natomiast wolę wiedzieć że to co wygram lub przegram zawdzięczam sobie nie naturze i uśmiechowi losu .

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.