Puchar Karkonoszy F3F 2017
Lip 152016
 
dsc_7112

Dziś wstaliśmy dość późno. Było może 20 minut do ósmej, kiedy otworzyłem oczy. O matko trzeba wstawać! Tylko Jurek nas uspokajał. Mamy czas, z rana przecież nie wieje…Po szybkiej pobudce i „uproszczonym” śniadaniu, w lekkim popłochu pakujemy się do wyjścia. Wychodzimy w małym opóźnieniem, ale droga nie chce być krótsza. Z 15 minutowym opóźnieniem docieramy na południowy stok, gdzie wyznaczono miejsce zbiórki. Jesteśmy prawie ostatni. Po kilkunastu minutach organizator rozpoczyna rozdawanie numerów startowych i drobnych upominków dla zawodników. Po tej ceremonii ruszamy na północny stok, gdzie od nocy wieje dość silny wiatr.

Początek

W nocy nad Limone Piemonte przeszła burza. Temperatura spadła do 10°C, a wiatr osiągający w porywach 15 m/s potęguje odczucie zimna. Wszyscy ubieramy dodatkowe swetry i kurtki. Kalesony i rękawiczki też mają wzięcie. Po przejechaniu pod Fort Centralny chłopaki zaczynają składać modele od montażu stateczników. Ja zrobiłem to wczoraj w hotelu i teraz nie muszę marznąć na tym zimnym wietrze. Przed jedenastą startowisko jest gotowe i Allan zwołuje briefing.


Briefing

Wczoraj w Nicei był zamach terrorystyczny i organizator wezwał nas do uczczenia pamięci ofiar minutą ciszy. Wszyscy jesteśmy poruszeni tym aktem przemocy. Potem rozpoczął się wyścig Lemoncello Cup. Pierwszy będzie startował zawodnik z nr 11 -Inaki Elizondo z Hiszpanii. Ponieważ kilku zawodników i sędziów nie przyjechało z powyższego powodu szybko okazało się, że startuję jako 3 z kolei. Sam start mnie nie przerażał, ale o lądowaniach w tym miejscu trochę się nasłuchałem, a strach ma przecież wielkie oczy.

Lot moim zdaniem był dobry i przez pół rundy miałem 3 wynik, jednak ostatecznie 46,71 sek, starczyło na zaledwie 805 pkt. Po mnie startowała Jacek. Wystartował dobrze, jednak na drugiej bazie popełnił błąd i gdy chciał ją poprawić zawrócił do zbocza, a porywisty wiatr dokończył dzieła. Respect Jacka z wielkim impetem uderzył w ziemię tuż przed zawodnikami, jednak nie powodując ofiar w ludziach. Model natomiast nadawał się, jak mówi Guma, do lekkiej naprawy. W drugiej części kolejki startował Jurek i Antek. Ich czasy to odpowiednio 41,00 i 47,14 sekund. Freestyler 5 Jurka leciał ładnie chętnie zawracał, co zaskutkowało tym dobrym czasem. Najlepszy w rundzie był Thorsten, który w bardzo dobrych warunkach i bezbłędnym locie uzyskał czas 37,61 sek.

W drugiej rundzie lecę 47,28 sek. Przede mną Inaki poleciał niewiele ponad 40 sekund. Muszę jeszcze potrenować chociaż pewnie termika też trochę mu pomogła. Jacek otrząsną się z wypadku i w drugiej rundzie już bez sensacji uzyskał czas 54,59. Jurkowi idzie nieco gorzej i nie jest zadowolony z uzyskanych 44 sekund. Antek natomiast uzyskuje czas bardzo zbliżony do mojego – 47,75. Loty Antka generalnie są bardzo ładne i budzą sympatię pozostałych zawodników. W tej rundzie Johann uszkadza swój model uderzając na przedpolu w glebę. Model nie nadaje się do lotu i kończy on zawody na dziś. Najlepszy czas tej rundy uzyskał Armin – 39,36.


Przepiękne niebo nad Antkowym Respectem

Wiatr niezauważalnie lecz systematycznie słabnie. Przekłada to się od razu na wyniki. Przeciętna czasu jest coraz wyższa, mimo podnoszącej się nieznacznie temperatury.

Allan poinformował nas, że w razie potrzeby nastąpi podział na 2 grupy, ale tylko w pierwszych czterech rundach. Jest tak dlatego, aby można było uznać za rozegrane. Następne rundy rozgrywane będą bez podziału na grupy, z zastrzeżeniem, że ma to być przede wszystkim latanie dające „fun” i od tego będzie uzależniony start kolejnych zawodników.

W trzeciej rundzie było to na tyle wyraźne, że sędziowie wstrzymywali starty na minutę dwie, kiedy wiatr przysiadał, aby wszyscy mieli w miarę równe warunki.

Technika lotu w tych zawodach była różna. Niektórzy zawracali do dołu, niektórzy na płasko, a jeszcze inni robili zakręty w gór. Częściej jednak występowały style mieszane, które dodatkowo zmieniały się w trakcie lotu. Jak przystało na górskie latanie dosłownie każdy zakręt jest inny.

Po trzeciej rundzie nastąpiła 30 minutowa przerwa. Sędzia prowadzący oświadczył, że chce zobaczyć czy wiatr będzie słabł dalej, czy się utrzyma na tym samy poziomie. Po przerwie wznowiliśmy loty. Wiatr oscylował między 5-7 metrów w miejscu startu, ale myślę, że na przedpolu był nieco silniejszy.

Mój start po tej krótkiej przerwie był całkowicie nieudany. Nie wykorzystałem całego czasu na wznoszenie, nawet Jurek rzucił zza pleców „Już wlatujesz?”. Potem przelatywałem bazy, albo nie dolatywałem, zszedłem za nisko, co spowodowało, że sędzia na lewej bazie nie widział mojego modelu w zawrocie i sporo przeleciałem za bazę, zanim się zorientowałem o co chodzi. Ogólnie lot był fatalny, o czym świadczy też mój czas przekraczający 63 sekundy. Chłopakom poszło zdecydowanie lepiej.

W piątej rundzie słabo natomiast poleciał Antek. Popełnił błąd na zawrocie, co skutkowało poprawką i utratą prędkości. Wynik do wykasowania.

Ogólnie dzień zaliczyć należy do udanych. Rozegraliśmy 5 kolejek lotów, z czego dwie w bardzo dobrych warunkach. Miejsca Polaków:11 – Jurek, 18 – ja, 30 – Antek i 36 – Jacek. Jutro wiatr ma wiać tak samo. Zobaczymy, bo pogoda w tym miejscu lubi płatać psikusy.

Bogusław

 

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.