Wrz 102017
 
dsc_9698

8 września 2017 zaczęła się kolejna edycja zawodów Slovakia F3F Open. Organizatorem zawodów w tym roku jest Milan Krchňavý i Sport Team F3F Slovakia. Prognoza jest bardzo obiecująca. Wiać ma przez cały weekend. Zobaczymy…

Dzień 1

Na starcie stawiło się 31 zawodników ze Słowacji, Czech, Polski, Austrii i Węgier. Odprawa zaczyna się z półgodzinnym opóźnieniem. Tam dowiadujemy się, że latanie zacznie się po południu, a wjazd na górę kolejką o 10:00. Po dotarciu na górną stację kolejki udajemy się na górę Zwoleń. Tam okazuje się, że warunki latania już są, więc organizator ogłasza rozpoczęcie lotów zaraz po rozstawieniu sprzętu.


Lucas i Martin obserwują loty rywali

Warunki na początku są słabe, wieje ok. 5 m/s z prawą odchyłką. Najszybsi, którzy pierwsi wdrapali się na górę Zwoleń już złożyli modele i próbują wystartować, aby choć raz przelecieć się przed startem. Rusza pierwsza kolejka. Czasy oscylują pomiędzy 50 a 65 sekund. W pieszej rundzie  tylko Lubomir Ivan poleciał poniżej 50 sekund, ale w następnej rundzie wiatr trochę się wzmógł i czasy też się skracały. Jerzy Kurek wykorzystał warunki i jego czas 50,28 sek. pozwolił mu na zajęcie 3 miejsca w rundzie. Wraz z napływającą termiką pojawiają się czasy dużo poniżej pięćdziesiątki.W drugiej rundzie bardzo dobrze poleciał Antek Kania 48,39 sek. zajmując w niej 3 miejsce. Pierwszy raz dają o sobie znać zawirowania koło krzyża. W swoim biegu Martin Ziegler poleciał za nisko nad krzakami po prawej stronie i chociaż o nie nie zawadził to stracił panowanie nad swoim modelem, który po zawrocie zanurkował ku matce ziemi. W następnej rundzie szczęście uśmiecha się do Jurka Mataczyno. W 3 rundzie poleciał tylko 42,15 i zdecydowanie ją wygrał. Dobrze też poleciał Jerzy Kurek, który z czasem 49,12 zajął w niej 6 miejsce. Czwarta runda to popis Radovana Plcha, który jako pierwszy w zawodach poleciał poniżej 40  sekund (39,56). Szczęście dopisuje też Pawłowi Borkowiczowi, który pierwszy raz w tych zawodach wykonuje lot poniżej 50 sek. tj. 48,36 i jest 5 w tej rundzie. W 5 rundzie najszybciej z Polaków leci Antek Kania. Jego czas 49,97 pozwala na zajęcie 8 miejsca w rundzie. W ostania w tym dniu 6 runda należała do Milosa Hudcovica, który uzyskał czas 38,66 sek. Jest to na razie najszybszy czas zawodów. Z naszej załogi dobrze poleciał Jerzy Kurek (9) i Jerzy Mataczyno (12) obaj z czasami poniżej 50 sekund. Pod koniec dnia wiatr osiąga już 10 m/s, , a odchyłka dla szczęśliwców zmniejszy się nawet do zera, co na pewno przyczyniło się do uzyskania dobrych wyników przez zawodników. Ponieważ ostatni zjazd kolejki jest zaplanowany na godzinę 17, organizator o 16:30 zakończył loty.


W oczekiwaniu na start

Loty zakończyliśmy po 6 rundach. Najlepiej  po pierwszym dniu wypadł Philip Stary, drugi jest Richard Kohl, a trzeci Radovan Plch. Miejsca polaków: Jerzy Kurek (Freestyler) jest  7, Jerzym Mataczyno (Freestyler) – 13, Antek Kania (Freestyler) – 14, ja jestem 23 (Pitbull), a za mną Paweł Borkowicz (Freestyler) na miejscu 24.

Po zakończeniu zawodów każdy kto chciał mógł zostać i polatać jeszcze w doskonałych warunkach. Poproszony przez Laszlo Szarka z Węgier zostaję na stoku, aby polatać i towarzyszyć mu przy oblocie jego FS3. Obydwoje wiemy, że to skończy się schodzeniem z góry na piechotę, bo kolejka będzie już zamknięta, ale warunki dają szansę na świetną zabawę, która wynagrodzi te trudy. Reszta chłopaków schodzi by zdążyć na wyciąg.

Wiatr cały czas się wzmaga. teraz osiąga nawet 15 metrów, a i kierunek znacznie się poprawił i wieje prosto w zbocze. Kiedy Laszlo przygotowuję swój model do lotu ja zabawiam się Respectem. Model waży pod 3 kilo, a i tak odbija się jak piłeczka. Jest super. Po 20 minutach ląduję aby dołożyć jeszcze jeden balast i zaraz startuję. Laszlo zdziwiony patrzy, jak Respect pięknie unosi się po kolejnych bimbnięciach. Teraz, kiedy nie ma zegara i sędziów jestem najszybszy na świecie…

Po wylądowaniu startuje Laszlo. Jest zachwycony łatwością pilotażu i prowadzenia, jego manewrowością i przyspieszeniem. Po 20 minutach ląduje i razem rozpoczynamy ponad godzinne zejście w dolinę. Chłopaki dzwonią, że wybierają się do knajpy na kolację, ale ja po zejściu jestem tak zmęczony, że dziś nigdzie się już nie wybiorę.

Dzień 2

Kolejny dzień zapowiada się jeszcze lepiej niż wczoraj. Zewsząd uderzają nas prognozy zapowiadające wiatr powyżej 15 metrów na sekundę. I chociaż odprawa zapowiedziana jest na 9 rano już po 8 godzinie pierwsi zawodnicy (Czesi) kręcą się przed kolejką. Kiedy idę do kasy do kasy po bilet na kolejkę okazuje się, że przejazdy są dzisiaj „zdarma”, gdyż w Donovaly jest jakiś wiec polityczny i fundatorem jest partia polityczna. Przy okazji negocjuję wcześniejszy wjazd kolejką na górę. Pani z obsługi, bardzo miła zresztą, porozmawiała chwilkę z panem sterującym wyciągiem i dostałem zapewnienie, że jeśli zbierze się grupa, to będzie możliwość wjechać na górę już o wpół do dziewiątej. Niechcący weszliśmy się więc w politykę korzystając z niej na całego.

Szybko poinformowałem o tym fakcie Czechów, Słowaków oraz resztę naszego teamu i sam pobiegłem po cały ekwipunek. Ponieważ sam nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy szybko pobiegłem do pokoju po grady. Pakowałem się szybko i razem z tatą już 25 po 8 byliśmy gotowi do wjazdu na górę.

Kolejka ruszyła punktualnie. Już w trakcie wjazdu z zachwytem patrzyliśmy na szarpane wiatrem gałęzie drzew. To, co w poprzednich latach nie miało miejsca dziś dzieje się, tzn wiatr wypełnia całą dolinę, a to oznacza wydmuch od samej podstawy góry. Oj, będzie jatka… Po wyjściu z kolejki obserwuję, jak targany zawirowaniami wiatromierz na dachu budynku gospodarczego wykonuje rundki po 360 stopni raz po raz. Śpieszymy się. Ja ruszam pierwszy w drogę, za mną powoli idzie mój tato i cała reszta grupy, która wjechała na górę. Przejście zajmuje około 30 minut. Po dotarciu na miejsce mam oddech niczym Darth Vader. Mimo to składam Pitbulla, aby jak najszybciej karnąć się przed zawodami.


Start mojego Pitbulla pokazany trochę inaczej

Zaczynam od 3,2 kg. Wieje jakieś 15 m/s. Model leci bardzo płynnie i pewnie. lata się wspaniale. Po kilku minutach ląduje, aby dołożyć jeszcze kilka gramów. W tym czasie dochodzą kolejni zawodnicy i w powietrzu robi się tłoczno. Po chwili startuję drugi raz. Tym razem latam już dalej od krawędzi. Po chwili moja telemetria zaczyna pikać. Coś jest nie halo. Już nie myślę o wadze, tylko postanawiam wylądować i sprawdzić anteny, czy któraś nie jest uszkodzona. Niebo jest pochmurne i odwracając się, by popatrzeć na ścieżkę łatwo stracić model z oczu. Już po pierwszych dwóch krokach dopada mnie strach. Kiedy odwracam się mój model w korku szybko traci wysokość, a telemetria pika coraz głośniej. Dawno nie biegłem tak szybko na lądowisko po tej nierównej ścieżce. Podchodzę bardzo blisko siebie, aby nie stracić kontroli. Ciasny zakręt i butterfly powodują zatrzymanie modelu, który osuwa się na lewe skrzydło i pechowo w morzu trawy trafia noskiem w przebiegającą przezeń twardą, udeptana butami turystów dróżkę. No to po nosku… Szybko wracam do obozu. Z naszych są już wszyscy, Jurki pożyczają mi tkaninę i cyjanoakryl. Jurek proponuje mi, żeby złożył sobie Toxika, na wszelki wypadek przed remontem, jakby wywołano mnie do ready box’u. Później skończę majsterkowanie przy nosku Pitbulla.

I tak pierwszy lot w dniu dzisiejszym, jako pierwszy z Polaków wykonuje Toxem. Wynik raczej przeciętny 54,76 nie powala. W tej 7 rundzie dobrze poleciał Antek 44,33 oraz Jurek Kurek 45,60. Najszybszy w tej rundzie był Martin Ziegler z czasem 42,90 sek. Cała ta runda należała generalnie do Austriaków, bo zajęli oni pierwsze 3 miejsca. Zaraz po powrocie ze startu biorę się za doraźną naprawę noska, tak więc jestem chwilowo wyłączony z obserwacji tego, co dzieje się na stoku, jak i w powietrzu. Ósmą rundę wygrał Philipp Stary jako kolejny zawodnik, który poleciał poniżej 40 sekund, Jego czas 39 i pół sekundy i czas Radovana Plcha 39,93 pokazują, jakie możliwości dają dzisiejsze warunki. Ja wykonuje bardzo dobry lot i uzyskuję czas 42,16.  Jurek Mataczyno też wypada dobrze,  44,69 sek., Pozostali członkowie zespołu nieco słabiej. Paweł i Antek lecą ponad 46 sek., a Jurek ponad 48. Runda 9 daje nam zbliżone wyniki. Wszyscy lecimy dobrze: Antek 44,93, ja 45,31, Paweł 45,89, Jurek zwany Kranikiem 45,98 i drugi Jurek 46,59. Czasy te pozwalają jednak uplasować się w drugiej połowie tabeli. Najszybszy lot należał do Miroslava Trseka – 40,40 sek. Rozpoczyna się kolejna 10 runda. W tej rundzie najlepiej wypadł Jurek Mataczyno 43,44. Dobre loty Również w wykonaniu Jurka Kurka oraz Pawła Borkowicza. Mnie opuszcza szczęście do warunków lecę ponad 50 sekund. Rundę wygrywa Radovan po raz kolejny lecąc poniżej 40 sekund. 11 runda nie jest dla nas udana. Dobre loty zaliczyli tylko Antek Kania i Jurek Kurek. W tej rundzie najlepszą termikę dostał Richard Kohl i bezwzględnie ją wykorzystał lecąc 38,42 sek. To pierwszy lot poniżej 39 sek. tego dnia. Runda 12 była dla mnie porażką. Zająłem w niej ostatnie miejsce (z tych co lecieli). Pozostali chłopcy uzyskują czasy w granicach 44 (Antek) do 49 (Jurek). Najszybszy czas w rundzie 40,49 uzyskał po raz kolejny Philipp Stary.


Najstarszy zawodnik Jaroslav Pávek st. wypuszcza model Jaroslava Pávka ml.

W 13 rundzie jest już wyraźnie odczuwalny wzrost siły wiatru. Teraz w prędkość wiatru w porywach osiąga 23-24 metry. Wszyscy zwiększamy wagę swoich modeli. Pierwszy raz będę leciał Pitbullem z wagą ponad 4kg. Tylko dobrze wybimbaj – podpowiada Juras. Rozpoczynam lot, który przebiega po mojej myśli. Mój czas to 41,29 sek., lecz lepiej ode mnie polecieli Juras 38,88, Antek 40,22 i Paweł 40,42. Bank rozbił Vladimir Simo. Jego 35.05 to do tej pory najszybszy czas zawodów. Przed nami ostatnia runda w dniu dzisiejszym. W 14 rundzie lecę na samym początku. Z Pitbulla wyjąłem 180 gram, tak że jego waga jest nieco poniżej 4 kg. Po udanym locie jestem cały uśmiechnięty. 40,89 to czas zbliżony do mojej życiówki. Pawłowi lot nie udał się, Antek leci bardzo ładnie uzyskując wynik 38,44 sek. Ale szczena opadła wszystkim, kiedy poleciał Jerzy Kurek. Dostał termikę, wiatr, trafił z doważeniem modelu. Jego lot w czasie 33.65 sekund dosłownie powalił wszystkich na kolana. Wszyscy cieszymy się razem a nim, że pierwszy raz przyjechał na Slovakia F3F Open i od razu zapisze się w historii z najszybszym lotem zawodów. Kiedy leci Jurek Na zbocze napływa termika. Model ładnie się rozpędza i zanosi się na to, że wykona szybszy lot niż Kranik. Na 4 bazie jego czas do niecałe 12 sekund. Wranuke swietni, gdy nagle, po szóstym nawrocie model zaczyna odchodzić od zbocza. Kiedy Jurek próbuje skierować swoja FS do krawędzi nieuchronnie zbliża się 7 baza a model jest skierowany do zbocza. Kiedy Jurek próbuje go odwrócić model wykonuje półbeczki, odwraca się na plecy i na ułamek sekundy zastyga w takiej pozycji, po czym zaczyna kontynuować beczkę przechodzącą w spiralę ku matce ziemi. Model znikną mi z oczu. Później Juras powiedział, że zabrakło może ze 20 centymetrów, aby wyminą wystające pośród traw skałki. I tak radość z lotu Jurka Kurka nie trwa długo. Po zakończeniu rundy idziemy pozbierać to, co zostało. Uszkodzenia nie wydają się na bardzo duże, jak na prędkość, jaką miał model. Jeden motylek, jedna końcówka skrzydła, kadłub w jednym kawałku. Tylko balasty… Jurek decyduje, że poszukamy ich następnego dnia, bo kolejka nie będzie czekać.


Przed startem model należy pogłaskać

Po zawodach na chwilę jeszcze Paweł zapragną polatać swoim modelem. Latało się świetnie, lecz na lądowisku nie było już tak gładko. Paweł nieopatrznie zatrzymał model na wysokości około 5 metrów, a ten pchany wiatrem zaczął uciekać w prawo. Wtedy Paweł zamkną klapy i zaczął rozpędzać model i jak dla mnie dotąd wszystko było jeszcze o.k. Niestety zamiast w następnej chwili spróbować nabrać wysokości Paweł zawrócił znów nad lądowisko, a tam czekały już na niego rotory. Model dwa razy przechylił się najpierw na lewo o 90 stopni, potem w prawo o 180 i stał się niesterowny. Potem widziałem jak niesiony wiatrem podnosi ogon do góry i bezwładnie zaczyna pionowo opadać za górę. Po powrocie Pawła okazuje się jednak, że uszkodzenia są niegroźne. Wyrwany kołek i rozklejone na 10 cm natarcie to niski wymiar kary. Paweł miał naprawdę dużo szczęścia.

Loty kończymy po 14 rundach. Pierwszy jest Philipp stary, na drugiej pozycji Radovan Plch, a trzecie miejsce zajmuje Martin Ziegler. Miejsca Polaków: Jerzy Kurek – 7, Antek Kania – 10, Jurek Mataczyno – 16, Bogusław Gryszko – 20 i Paweł Borkowicz – 21.

Zjeżdżamy do hotelu. Mimo nieudanych 3 rund jestem mocno zmotywowany. Wracam, aby zjeść wspaniały gulasz, a potem naprawić model na jutrzejsze zawody. Kucharz serwuje nam wspaniałą gulaszową zupę z chlebem a do tego podaje nam słowackie piwo. Przy dobrym jedzeniu czas szybko płynie. Po powrocie z poczęstunku wziąłem się do roboty. Pracowałem z przerwami przez całą noc, ale rano Pitbull jest gotowy do lotu.

Dzień 3

Dziś ostatni dzień Slovakia F3F Open 2017. Przed wyruszeniem na górę wyprowadzamy się powoli z pokoju hotelowego. Po wczorajszej fecie nie ma już śladu, wiec trzeba kupić sobie wjazdówki tak jak w piątek. Ruszamy o 9. Nasz niepokój budzi niski pułap chmur, który utrzymuje się mimo silnego wiatru. Do zbocza idziemy częściowo w chmurach. Kiedy podchodzę pod Zwoleń widzę coś co majaczy w tej mgle. Kiedy podchodzę bliżej widzę „Pika Precisiona 2” Radka Plcha wożącego się na klapach tuż przy krawędzi. Nie sądziłem, że można być tak głodnym latania, be latać w chmurach…


Gdy na zbocze nachodzi chmura model jest ledwo widoczny

Na odprawie organizator decyduje, że czekamy, aż podstawa chmur poniesie się na tyle, by można było bezpiecznie latać. Czekamy prawie 2 godziny i gdy warunki tylko się poprawiły ruszamy z 15 rundą. W niej świetnie polecieli Jurkowie Mataczyno – 37,34 i Kurek – 38,98. Ja jestem mocno zmotywowany. Motywacji wystarcza na 43 sekundy, Paweł poleciał troszkę lepiej ode mnie, a Antkowi lot nie udał się. To jedyna runda, którą wygrał Lukas Gaubatz uzyskując czas 35,33. W 16 rundzie wreszcie robię świetny lot i uzyskuję czas 38,35 sek. (4 czas rundy  i życiówka). Świetnie poleciał też Jurek Mataczyno – 39,02 i Jerzy Kurek 41.84. Jednak do parteru sprowadził nas Franc Prash, który załatwił nas wszystkich uzyskując swoją Ultimą czas 33,45 sekund. Tym sam nie dość, że wykonał najszybszy lot rundy, to jeszcze odebrał Jurkowi Kurkowi najszybszy lot w całych zawodach. To boli, kiedy lecisz 38,35 i masz jedynie 872 punkty. Może w następnej będzie lepiej. Dalej jestem nakręcony. Gdy startuję w ostatniej, 17 rundzie chcę uzyskać jeszcze lepszy wynik. Chciejstwo Jednak kosztuje. Kiedy nabieram wysokości za bazą A postanawiam zawrócić Pitbulla na prędkości. Niestety źle oceniam prędkość wspinającego się modelu i gdy dotykam drążka wysokości model wykonuje pół zwitki korka w lewo. Kontruję, a model pół zwitki korka w prawo. Gdy wrzeszczcie opanowuję go lecę pionowo od zbocza. Z pięknie zdobytej wysokości niewiele zostało i muszę ratować z planu lotu co się da. A dało się jedynie 45,60. Szkoda. Pozostali Polacy lecą dobrze – Paweł Borkowicz 41,64. Świetnie poleciał Jerzy Mataczyno wygrywając rundę czasem 35,03 sek. Wspaniały akcent na koniec zawodów.

Slovakia F3F Open 2017 – tabela wyników

Zawody wygrał Philipp Stary (1000 pkt.) przed Radowavanem Plchem (976 pkt.) i Martinem Zieglerem (963 pkt.). Zwycięzcom gratulujemy. Miejsca Polaków: 9 – Jerzy Kurek (927 pkt.), 10 – Jerzy Mataczyno (916 pkt.), 12 – Antoni Kania (903 pkt.), 18 – Bogusław Gryszko (862 pkt.) i 20 – Paweł Borkowicz (857 pkt.).


Philipp Stary odbiera swoje trofeum

Serdeczne podziękowania również dla organizatora i ekipy sędziowskiej, którzy w tych trudnych warunkach stanęli na wysokości zadania w 100 procentach. To były najlepsze zawody w Donovalach na jakich byłem od 2012 roku.

pozdrawiam,
Bogusław


A tak sobie polataliśmy…

Przepraszamy, zamieszczanie komentarzy jest niemożliwe.